Ta podstrona nie jest zbiorczą wersją Gdańska i Gdyni. Dotyczy konkretnego typu zlecenia: takiego, w którym jedna doba obserwacji przechodzi przez granice trzech miast. Mieszkanie w Gdyni, biuro w Gdańsku, kolacja w Sopocie. Trzy administracyjne organizmy, jeden ciąg zdarzeń, który musi zostać udokumentowany bez przerwy — bo luka w chronologii jest pierwszą rzeczą, którą zakwestionuje pełnomocnik strony przeciwnej.
Trójmiasto ma jednak cechę, która działa na naszą korzyść: jest długie i wąskie, a ruch między miastami przechodzi przez policzalną liczbę korytarzy. Obwodnica, droga wzdłuż wybrzeża i linia SKM to w praktyce trzy trasy, którymi porusza się prawie każdy. Nie musimy więc jechać obserwowanemu na zderzaku przez trzydzieści kilometrów — wystarczy wiedzieć, w którym korytarzu jest, i przejąć kontakt po drugiej stronie.
Na tym polega przekazanie obserwacji: jeden zespół kończy pracę na granicy swojego obszaru, drugi zaczyna ją w punkcie, przez który obserwowany musi przejechać. Dla obserwowanego oznacza to, że przez cały dzień nie widzi w lusterku tego samego auta ani razu.