Koszalin leży już w województwie zachodniopomorskim, a nie pomorskim. Dla samej pracy detektywa nie ma to znaczenia — licencja MSWiA obowiązuje w całym kraju. Ma znaczenie dla tego, co dzieje się z materiałem po zakończeniu sprawy: Koszalin ma własny Sąd Okręgowy, więc sprawa nie trafi ani do Słupska, ani do Gdańska.
To bardziej praktyczne niż formalne. Inny okręg oznacza innych pełnomocników, inne terminy i inny rytm postępowania. Klientom, którzy przenieśli się do Koszalina ze Słupska albo prowadzą sprawę „na styku” obu regionów, zwykle mówimy o tym już przy pierwszej rozmowie — bo od tego zależy, do kogo trafi raport i w jakiej formie ma być przygotowany.
Sam Koszalin obsługujemy z bazy w Słupsku, około 70 km i godzina drogi. To zachodnia granica naszego stałego obszaru pracy — dalej wyjeżdżamy tylko wtedy, gdy sprawa tego wymaga, i mówimy o tym wprost przy wycenie.